Błędna decyzja

Ocena: 
6.5
Average: 6.5 (8 votes)
Mars. Jaki on cichy… cichutki…
Ledwo zdołałem się uspokoić i teraz dyszę, wpatrzony w rdzawą linię horyzontu. Pot zalewa mi oczy. Lądowanie się powiodło, ale dalej czuję, że coś rozrywa mnie na strzępy, jakby turbulencje nie ustały. Nie potrafię się opanować.
Krzyczę roztrzęsiony.
Pokonałem zastępy konkurentów, przebrnąłem przez niezliczone testy, by tu się znaleźć. Marzyłem o tej chwili. Z całego serca chciałem tego dokonać – bezpowrotnie opuścić Ziemię i zostać pierwszym mieszkańcem tej tajemniczej planety. Pragnąłem tu żyć i tu umrzeć!
Ale to już nieaktualne…
Wrzeszczę, choć od lądowania minęła godzina.
Wyję, gdyż tylko to mi zostało.
Krzyczę, bo się rozmyśliłem.

Odpowiedzi

Ciekawy zwrot, dobra zmyłka. Podoba mi się :) Uważaj czego sobie życzysz, bo możesz to dostać w wersji dość ekstremalnej.

Ładne ostatnie zdanie. Nadaje siłę całemu drabblowi. Inna sprawa, że temat szczególnie do mnie trafia. No i w gruncie rzeczy jest dość aktualny - wszak pierwsi koloniści (nie licząc, ofkoz, robotów) lada moment polecą pewnie.^^
Fajny, bardzo fajny tekst.

Całkiem, całkiem...