Na straganie w dzień targowy

Ocena: 
8
Average: 8 (2 votes)
„Na straganie w dzień targowy
takie słyszy się rozmowy…”

Jan Brzechwa
 
– Łachy! Elegancko znoszone! Możliwość zrobienia dodatkowych dziur na życzenie! Piękne łachy!…
– Szykowne stroje z różnych epok! Wykopywane na zamówienie! Zapraszam, póki jeszcze tanio, bo zasoby się kurczą, a ceny rosną! Tylko my mamy licencję na cały kraj!
– Wie pan, marzy mi się kontusz mojego prapra-i-tak-dalej-dziadka… – młody mężczyzna błysnął złotą bransoletą zegarka, gdy uniósł dłoń do czoła, by odgarnąć ostatni, niesforny kosmyk włosów.
– Doskonale pan trafił! – ucieszył się przedstawiciel handlowy. – Pozwoli pan, że zerknę do terminarza i od razu możemy ustalić szczegóły transakcji…
– Najlepszy zestaw pierwszej pomocy! Nie byle igła z nitką, ale mocna dratwa! Wiele kolorów do wyboru!
– A jedwabne nici też pan ma? – Elegancka kobieta w kapeluszu ze strusimi piórami zatrzymała się przy straganie z pasmanterią. Dama skrywała twarz za czarną woalką.
– Dla pani znajdą się najlepszej jakości. Do nich delikatna igiełka. Jeśli potrzeba wprawionego krawca – ręce prawie mu nie drżą – to i szwy będą kosteczki lizać…
– Sztuczna krew! Bardzo tanio, a prawie jak prawdziwa! Nikt się nie zorientuje, gdy ozdobisz nią wyjściową kieckę!… – Dwie małolaty nachyliły ku sobie głowy, szeptem naradzając się nad zakupem fiolki przed szkolnym balem. Ze względu na ograniczone fundusze nie potrafiły wybrać – czerwony barwnik czy coś z biżuterii na stoisku obok.
– Najmodniejsze naszyjniki z paliczków! Bransolety i diademy z czaszkami!...
– Usługi krawieckie! Masz dwie lewe ręce? Albo dwie prawe? I samodzielne szycie ci nie wychodzi? Przyjdź do mojego zakładu!...
– Podroby! Ledwo rozmrożone! Tak pyszne, że nawet mucha nie siada! – brudny kramarz zachwalał cuchnący towar.
– Fakt, wszystkie lecą na moje świeże nóżki. Mucha wie, co dobre! – zripostował sąsiad, odganiając chmary owadów znad koszy z towarem.
– O, ty! Pokrako jedna, twierdzisz, że moje podroby nie są dobre? – Czarna wątroba wylądowała na łysej czaszce sprzedawcy nóżek. Ten w odwecie chwycił jedną z nich i dzierżąc ją jak maczugę ruszył na przeciwnika.
– Kończyny! Uszy! Nosy! Mało używane! Zgubiłeś swój na dyskotece albo w pracy? Nie musisz szukać w śmieciach! Dopasujemy ci idealnie nowy! Szycie w cenie!
– A macie… no, ten… inne też? – zapytał przyciszonym głosem speszony młodzieniaszek.
– Co inne? – nie zrozumiał sprzedawca.
– No, inne… członki – ostatnie słowo padło ledwo słyszalnym szeptem.
– Jak rozumiem – handlarz też ściszył głos – był pan ostatnio na przyjęciu u Trojaczek. – Młodzieniec milcząco skinął głową na potwierdzenie. – Tam często gubią się… te elementy. Proszę do wnętrza namiotu, znajdziemy coś dla pana. Może nawet odnajdzie się pański?…
– Największy wybór najlepszych mózgów! Tanie klatkowe, pochodzące z wychowu z nosem w smartfonie lub tablecie! Dla lubiących zdrowo się odżywiać amiszowe z wolnego wybiegu, chowane na świeżym powietrzu! Mamy też uniwersyteckie, dla prawdziwych koneserów, mocno napakowane wiedzą! Brać, póki żywe! Cena nie obejmuje opakowania! Jeśli ktoś życzy inne organy lub członki, dokładamy z rabatem…
 Staruszka kuśtykając podeszła do sprzedawcy mózgów. Z uśmiechem rozmarzenia podziwiała młodego Amisza, który rzucał na nią zza krat pełne inteligencji spojrzenia.
– Wyłupać i zapakować dla pani? – Na widok klientki zombie podszedł do prowizorycznej lady i chwycił do ręki katowski topór. Obok leżały delikatniejsze narzędzia do bardziej precyzyjnych operacji niż ścięcie głowy.
– Ech, chciałabym – wystękała w odpowiedzi na pytanie sprzedawcy. – Ale apokalipsa dopadła mnie w momencie krachu giełdowego, gdy zbankrutowałam, i nie stać mnie teraz na takie frykasy. Wezmę najtańszy móżdżek z chowu klatkowego… – pozbawionym skóry palcem wskazała nastolatków, w oczach których odbijały się świecące nieustannie ekrany telefonów.
 

Odpowiedzi

Dobry, aktualny i zmuszający do refleksji szort :)

Bardzo mi się podoba!

Cieszę się, że się spodobało :)