Sierotka - Katarzyna Anna Urbanowicz

Podwójne żywota pisanie

Mirosław Gołuński


Sierotka Katarzyny Anny Urbanowicz to książka, obok której nie sposób przejść obojętnie. Składa się na to kilka powodów i warto przyjrzeć im się bliżej.

Iwona, tytułowa bohaterka książki, nie jest „sierotą” w podstawowym znaczeniu tego słowa. Ma rodziców. Ale nad jej narodzinami zaciążyła tragiczna klątwa. Oto urodziła się jako jedno z dwojga bliźniąt. Jej braciszek jednak zmarł, matka zaś tak bardzo chorowała, że wydało się, że umrze i tak przeleżeli w trójkę trzy dni, bo ojciec, który poszedł po lekarza, „zabłądził” do znajomego, z którym zabalował przez te dni. Jeśli dodamy, że dziewczynka urodziła się na brzegu puszczy we wschodniej Polsce tuż po drugiej wojnie światowej, to dalsze jej losy uważnie opisywane w powieści, z jednej strony łatwo przewidzieć, z drugiej bardzo trudno sobie wyobrazić.

Świat przedstawiony w powieści (choć nie jest to napisane bezpośrednio, to jednak można przyjąć, że książka stanowi jej pierwszą część) w naturalistyczny sposób oddaje rzeczywistość lat 40., 50. i początku 60. minionego stulecia. Wieś to patriarchalny świat, w którym rządzi mężczyzna, traktujący kobiety (żonę, córki) jako narzędzia, które można wykorzystywać na różne sposoby. To on prowadzi lewe interesy, pędzi bimber, uprawia ziemię i rządzi twardą rękę wyposażoną w pas, z którego korzysta gdy uzna, że ma po temu powód (lub ochotę). Nieszczęściem ojca Iwony jest to, że jeden syn ma wole, co sprawia, że wygląda i zachowuje się, jak opóźniony w rozwoju, a drugi, najbardziej oczekiwany, Karolek, wleciał do żywego ognia rozpalonego pod praniem i mimo ofiarnej interwencji Iwony, poparzył się tak bardzo, że zmarł, a ona na wiele miesięcy trafiła najpierw do szpitala, a potem zamieszkała w mieście u siostry swej matki. Nim opuściła wieś najlepiej czuła się w chlewie wśród świń i prosiąt, gdzie chroniła się przed gniewem i seksualnymi zapędami ojca. W wiejskiej szkole uważano ją za jeszcze bardziej „wsiową” niż inne dzieci, choć przejawiała niemałe talenty do geografii.

Życie w mieście okazało się lepsze, choć lewe interesy ciotki i końskie umizgi kuzyna, zakończone formą gwałtu, odbiegają od życia wiejskiego bardziej zmianą akcentów niż jakościową zmianą życia. Tylko w szkole przestano traktować ją protekcjonalnie i odkryła wartość nauki i znaczenie wielu słów, zwłaszcza „dyletanci”.

Wraz z Iwoną spędzamy czas w dziewczęcym sanatorium reumatologicznym, poznajemy jej pierwsze, bardziej już wysublimowane doświadczenia erotyczne, ucieczki i powroty z domu, sprzedanie jej przez ojca, pracę, pierwsze, jeszcze nie do końca świadome (mimo że Iwona jest już formalnie dorosła) zauroczenie mężczyzną. Można by powiedzieć, zwyczajne-niezwyczajne życie nastolatki ze wsi, dorastającej w czasach PRL-u naznaczonej piętnem klasowego pochodzenia, którego wbrew pozorom ówczesne władze nie zamazują, a nawet pojawiają się refleksje różnych postaci o niezmienności podziałów społecznych. Ale pod powierzchnią zwyczajnego życia, losem dziewczyny rządzi jej bliźniacze urodzenie. Kilkakrotnie w jej życie wkraczają zmarli, ponieważ ze względu na jej bliźniacze pochodzenie czeka ją specjalny los. Zjawiają się w chwilach kryzysowych, nawiedzają jej sny, majaczenia. Są prawe, ale bezwzględne; sprawiedliwe, lecz bardzo wymagające. Jak na ich wezwanie odpowie Iwona?

Sierotka, choć napisana w trzeciej osobie, równie dobrze mogłaby zostać zapisane jako pierwszoosobowy pamiętnik głównej bohaterki. Tylko wstępne losy jej rodziny, zanim się urodziła, ukazane są z oczywistych powodów bez jej obecności. Później już na stałe znajduje się w centrum narracji. Nie chcę dociekać, jak bardzo (auto)biograficzna jest to opowieść, gdyż nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Powieść/historia Iwony broni się sama, ukazuje absurdy poprzedniego systemu, nie ukrywa ciemnych stron wiejskiego życia, oddając patriarchalność systemu, który nie zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Można by powiedzieć, parafrazując słynne zdanie otwierające Foresta Gumpa: życie dziewczyny/kobiety urodzonej na wsi we wschodniej Polsce to nie jest bułka z masłem (zwłaszcza, że i jedno, i drugie rzadko w dzieciństwie gościło na jej stole).

Powieść Katarzyny Anny Urbanowicz wpisuje się w popularny dziś nurt powieści-sag rodzinnych, takich jak Lala Jacka Dehnela. Różni się jednak od znakomitej większości z nich tym, że opowiada nie tylko o wsi, ale o wsi z kobiecej perspektywy. Nie, Iwona nie jest żadną feministką, chyba że za feminizm ktoś uznałby kobiecą chęć bycia kimś i nieustanną, upartą walkę o możliwość stanowienia o sobie. Jednocześnie delikatnie zarysowany wątek metafizyczny nadaje całości istotnego znaczenia i pozostawia otwartym pytanie o wolną wolę, otwierając tę naturalistyczną narrację na zupełnie nieoczekiwane horyzonty.

W toczącej się obecnie w Polsce dyskusji o przemocy wobec kobiet, to głos ważny i wart odnotowania, gdyż nie będąc spektakularną opowieścią bohaterów wojennych ani LGBTQ, ukazuje nie zawsze miłą prawdę o pozycji kobiety w naszym kraju.

Tytuł: Sierotka
Autor: Katarzyna Anna Urbanowicz
Wydawnictwo: Grube Ryby
Rok Wydania: 2016
Liczba stron: 265
ISBN: 978-83-944580-0-3