Przyjaźń i kochanie

Autor: 
Ocena: 
0
Brak głosów

Państwo Nidziccy poznali się ponad trzydzieści lat temu, w okolicznościach, które trudno nazwać romantycznymi. Adam Nidzicki otworzył właśnie zakład pogrzebowy i pilnie potrzebował sekretarki, natomiast Elżbieta w tym czasie pilnie poszukiwała zatrudnienia. Kiedy spotkali się w zawalonym pustymi trumnami magazynie, tymczasowo pełniącym również rolę biura, oboje nie mieli wątpliwości, że ich poszukiwania właśnie dobiegły końca. Szybko okazało się też, że Elżbieta nie tylko na sekretarkę nadaje się doskonale.

Od tamtego czasu Nidziccy tworzą parę wyjątkowo zgodną i szczęśliwą. Gdyby jednak zapytać o tajemnicę ich niezwykle udanego pożycia małżeńskiego, najprawdopodobniej oboje z zakłopotaniem odpowiedzieliby, że nie mają pojęcia. I byłaby to szczera prawda.

Co znamienne, podobnie bzdurne pytanie, gdyby rzeczywiście zadać je na głos, mogłoby wszystko między nimi zepsuć. Oboje zaczęliby się bowiem zastanawiać nad odpowiedzią i może nawet spróbowali ją odnaleźć. Zrozumieć. A to oznaczałoby, że będą przyglądać się sobie nawzajem z o wiele większą niż dotychczas uwagą, dostrzegać szczegóły, które do tej pory nie były dla nich ważne, patrzeć na siebie w zupełnie nowy, o wiele bardziej krytyczny sposób, analizować i wreszcie – oceniać. A stąd już prosta droga do katastrofy.

 

Tymczasem okazuje się, że tajemnica kryjąca się za fenomenem ich szczęścia jest wręcz śmiesznie oczywista: prócz tego, że Nidziccy się kochali – kiedyś mocniej, żarliwiej i szczerzej niż dzisiaj, jednak dzisiaj głębiej, uczciwiej i sumienniej niż kiedyś – niezmiernie się też lubili. Oczywiście każde z nich miało swoje małe dziwactwa i drobne wady, które irytowały współmałżonka. Adam, dla przykładu, każdą kanapkę, którą przyrządził w swoim życiu, smarował z artystyczną wręcz precyzją, a gdy kończył, starannie wycierał nóż w serwetkę lub papierowy ręcznik, aż sztuciec był zupełnie czysty. Zaraz potem znów nabierał nim masło na następną kromkę i cały proces zaczynał się od nowa. Natomiast Ela… Ela miała fatalny gust muzyczny.

Niemniej, ogólnie rzecz ujmując, Nidziccy czuli się doskonale w swoim towarzystwie. I chociaż podzielali upodobania co do literatury i kinematografii, a także zgadzali się w kwestiach polityki, religii, kultury i mody, to jednak potrafili prowadzić pasjonujące, nigdy niekończące się dyskusje na każdy z tych tematów.

Byli zgodni również w jednej jeszcze kwestii – podroby niemowlęce smakują najlepiej.