Maciej Dybowski

Miecio W.

Miecio trząsł się z zimna, niewyspania i złości w zatłoczonym tramwaju. Przylepiony do szyby jak glonojad, miał za złe wszystko i wszystkim. Szczególnie zaś wkurzało go towarzystwo, z którym ostatnio mieszkał.

- Muszę zmienić lokum – myślał.

Podziemia były bezpieczne, ale te nocne harce, libacje i hulanki… Nie znosił tego. On w nocy odsypiał trudy dnia. Dnia pracy. Dobrej pracy, z dostępem do ukochanego napoju.

Fakt - w pracy też się pogorszyło. Nowa dyrektorka i jej pomysły groziły totalną zawieruchą, wręcz upadkiem jakże potrzebnej instytucji.

Subskrybuj RSS - Maciej Dybowski